Szczypta humoru, uncja fantazji, 3 łyżeczki niesamowitej przygody i niezliczone opowiadania o tym jak odnaleźć MAGIĘ
Kategorie: Wszystkie | Maria Antonina | Smok Dionizy
RSS
piątek, 01 lipca 2011

Chciałabym się pochwalić, że moje opowiadania zostaną wydane, w książcę pod tytułem "Niesamowite Opowiadania Pana Czereśnie, Czyli Saga o Stwowarzyszeniu".

Prawdopodobnie, książka pojawi się około Świąt Bożonarodzeniowych.

3majcie kciuki!

Ale i tak będę wrzucała dalsze części historii na bloga:)

11:05, kaja_w_slubnych_opalach
Link Komentarze (4) »
środa, 22 czerwca 2011



 

 

I tak minęło półtorej miesiąca. Smok Dionizy całymi dniami tylko jadł i spał. Nie należał do tych bardzo uciążliwych lokatorów. Jak dotąd nie przysparzał kłopotów, oprócz oczywiście finansowych… smok jadł wielkie ilości mięsa i wypijał mnóstwo alkoholu. Po trzech tygodniach pobytu był wielkości średniego psa,  i z każdym dniem wydawał się większy. Czasami Kasia i Matylda zabierały go w nocy do pobliskiego parku na spacer. Smok powoli zaczynał wznosić się w powietrze. Jednak nie umiał jeszcze latać.

-w tym poradniku jest napisane, że smoki potrafią się komunikować – powiedziała Kasia.

-Czyli, że Dionizy potrafi mówić?

-Nic na ten temat nie piszą, tylko że posiada zdolność do porozumiewania się z ludźmi.

-to dlaczego nasz nic nie mówi?

-może jest jeszcze na to za mały, skarbie. Jeszcze pewnie nie potrafi lub nie wie jak. Nie martw się niebawem zacznie. Jest napisane że smok sam zacznie się komunikować z ludźmi, kiedy nadejdzie odpowiedni moment.

-Chciałabym z nim gdzieś wyjść, pokazać mu świat, wyjechać w jakieś miejsce gdzie będzie mógł żyć na wolności a ja z nim.

-Tyle że ja nie znam takiego miejsca skarbie.

-Ja też nie. Proszę Cię wymyśl coś, on nie może żyć cały czas na uwięzi, zamknięty w mieszkaniu.

- na razie mu się tutaj podoba, póki jest mały to na razie nie robi nam problemu. Idź już spać maleńka.

            Kiedy Matylda położyła się do łóżka Kasia znowu wzięła do ręki „Podręczny poradnik hodowcy smoków”  i zaczęła przeglądać rozdział o przyroście smoków. „Smoki swoje największe rozmiary osiągają w wieku 10 lat, później rosną coraz wolniej. Największy przyrost następuje w dwóch pierwszych miesiącach smoczego życia, wtedy mają około 1,5 metra wysokości”. – dwa miesiące miną w czerwcu, takiego smoka da się jeszcze ukryć, tylko co będzie potem? – myślała Kasia – trzeba wymyśleć mu jakieś lokum żeby był tam bezpieczny.

17:30, kaja_w_slubnych_opalach , Smok Dionizy
Link Komentarze (1) »
sobota, 30 kwietnia 2011



 

 

***

-Już wróciłam! Matylda! - Kasia weszła do mieszkania, ale nigdzie nie było dziewczynki, więc zaglądnęła do jej pokoju. Ku jej zaskoczeniu w pokoju Matylda nie była sama, na jej brzuszku leżało małe czarne stworzonko. – o Jezu! Co to jest?

-Smok.

-Jaki smok? Co ty mu zrobiłaś?

-Nic, on ożył! Dzisiaj jak wróciłam ze szkoły wykluł się z jajka, które mi dałaś. Nazwałam go Dionizy. Choć podejdź do niego, jest bardzo przyjacielski.

Kasia podeszła do małej, która bawiła się na łóżku ze smokiem. – nie wygląda bardzo groźnie, myślisz że to prawdziwy mały smok?

-Oczywiście, a twoim zdaniem co to może być innego?

- Mam nadzieje że to nam się śni

-Pogłaskaj go, on to lubi – Kasia wyciągnęła rękę w kierunku smoka i delikatnie dotknęła jego szyi. Smok wyszczerzył ku niej zęby. Zaskoczona odsunęła od niego rękę, ale po chwili, kiedy zdała sobie sprawę, że nic jej nie grozi, znów zaczęła go głaskać. – widzisz Kasia, sama słodycz!

-chyba same kłopoty!

-to też. – odpowiedziała z uśmiechem Matylda.

-co my z nim zrobimy? Nie może przecież tutaj zostać, jak urośnie będzie większy od tego mieszkania, a podobno smoki strasznie szybko rosną – stwierdziła Kasia.

-Pamiętasz książkę, którą mi dałaś wczoraj? Ona też się zmieniła. Atrament stał się złoty i ilustracje się ruszają. Zaczekaj! – i pobiegła do kuchni – Zobacz sama- wręczyła Kasi książkę.

-To są jakieś czary, przecież to wszystko jest niemożliwe.

-lepiej poszukaj czegoś o rozmiarach smoków!

-i tak nie będziemy mogły go zatrzymać

-Dlaczego? Nie zauważyłaś że to, że ta książka i ten smok trafiły do nas nie jest przypadkiem? Może my mamy się nim zaopiekować

-Tylko ciekawa jestem jak!

Kasia popatrzyła na małe stworzenie siedzące na łóżku, było tak słodkie i niewinne. – Dobrze, na razie może z nami zamieszkać. I tak nie wiedziałabym gdzie go oddać. Swoją drogą, ciekawa jestem czy przyjęli by go do ZOO?

- Dziękuje! Jesteś wspaniała! – wykrzyknęła Matylda rzucając się Kasi na ręce.

 

15:55, kaja_w_slubnych_opalach , Smok Dionizy
Link Komentarze (4) »
wtorek, 15 marca 2011

Dziewczynka wpatrywała się w jajko jak zaczarowana. „Przecież to nie możliwe, nie możliwe”, wciąż powtarzała sobie w myślach. Nagle smok, który tylko do połowy uwolnił się z jajka wyciągnął do niej rączki i dotknął swoim maleńkim palcem jej palca. To było dziwne uczucie, musiała przyznać Matylda, jakby coś nie z tego świata, dotykało cię. Czym prędzej pomogła smoczkowi uwolnić się z reszty skorupy i wzięła go na ręce. Mały smok patrzył się ślepo w jej śliczne wielkie orzechowe oczy:

-Cześć! Co się gapisz? – powiedziała. – Rozumiesz mnie?-  i wyszczerzył ku niej zęby.

-no, a to się nazywa uśmiech! – i dziewczynka zaczęła się do niego przyjaźnie śmiać.

-Jesteś głodny? Pewnie umierasz z głodu. Znając moją siostrę kupiła Cię w sklepie z zabawkami, a tam nie karmią zbyt dobrze, widziałeś lalki Barbie? Kasia przygotowała mi obiad, choć podzielę się z nim z Tobą. Ostrzegam, szału ni ma, ale da się zjeść.

Matylda wyjęła zupę z lodówki i postawiła na kuchence. Jak zupa była już wystarczająco podgrzana, pół wlała do miseczki, a pół sobie na talerz. Na wszelki wypadek przygotowała dwie łyżki, nie była pewna, przecież, jak smoki  jedzą, a nie chciała się okazać nietaktowna.

- No smoku wcinaj! – poganiała go – Co, nie wiesz jak? Patrz na mnie. – i zaczęła jeść łyżką swoją porcję. Kiedy to nie poskutkowało zaczęła jeść tak jak jedzą pieski. – O tak, to nie jest trudne, aaaa jakie smaaaczne, mniam. Jednak to też nie skutkowało. Smok patrzył się na nią z głupią miną i nic nie robił.

Matylda pobiegła do swojego pokoju i otworzyła poradnik hodowcy smoków na stronie pierwszej. Tyle, że to nie był ten sam poradnik, który Kasia podarowała jej wczoraj. W tym poradniku litery pisane były złotym atramentem, a strony się poruszały. Szybko spojrzała na spis treści:

-Gdzie to jest…, gdzie to jest… Mam! „Podstawowa dieta smoka str. 34:

Młodego smoka proszę karmić surowymi kawałkami mięsa, a do picia dawać mu alkohol, po whiskey twój smok szybciej będzie zionąć ogniem!

-Mięso! – Matylda szybko pobiegła do lodówki – Tylko szynka! To jest chyba surowe. – podała szynkę smokowi. –Jedz, nie bój się, to dobre mięsko.

Smok powoli zaczął jeść szynkę, jednak nie wyglądał, jakby mu przypadła do gustu… Matylda jeszcze raz zaglądnęła do lodówki: nic, więc zaglądnęła do zamrażarki: -Jest, wiedziałam że gdzieś jest- I wyciągnęła ogromny kawał surowego mięsa, tyle że zamarzniętego na kość! – Na to, to będziesz musiał chwilkę poczekać, ale dam Ci zaraz coś do picia. – z barku wyciągnęła alkohol, wpierw dobrze na etykiecie sprawdziła czy to nie jest whiskey.- Ziać ogniem to ty tu nie będziesz, tego by Kasia nie wytrzymała- Nalała smoku alkoholu do drugiej miski i sama zaczęła jeść zupkę. Smok powąchał napój, zwilżył w nim długi rozwidlony na pół jęzor i zaczął pić.

Po Matyldy obiedzie, a smoka śniadaniu zabrała go do pokoju i położyła na łóżku, smok zapadł w głęboką drzemkę. Matylda położyła się obok niego, przykryła siebie i jego kocykiem;

-Nazwę cię Dionizy, tak ma na imię mój dziadek i na drugie miał mój tatuś. Dobranoc smoku.- i od razu zasnęła.

I tak właśnie w samym środku Warszawy, zamieszkał smok o imieniu Dionizy.

23:34, kaja_w_slubnych_opalach , Smok Dionizy
Link Komentarze (3) »

***

Matylda całą drogę powrotną do domu zastanawiała się co słychać u jej jajka. „A może nie powinnam o nim myśleć jak o jajku, przecież to smok! Trzeba wymyślić mu imię”. Dziewczynka była tak pogrążona w myślach, że o mało nie wsiadła do złego autobusu.

Pierwszy przystanek: „ Może Safira?, nie, to już było…”

Drugi przystanek: „ Coś oryginalnego i znaczącego, już wiem Juliusz Cezar!”

Trzeci przystanek: „ Jednak nie, to nie jest imię dla smoka, coś bardziej jak…”

Czwarty przystanek: Dziewczynka wysiadła z autobusu i pobiegła czym prędzej w stronę domu.

Otworzyła drzwi, szybciutko zdjęła buty i kurtkę, i pobiegła do swojego pokoju. Stanęła przed jajkiem i zaczęła się w nie wpatrywać. Dotknęła leciutko jego skorupę i poczuła na niej delikatne pęknięcia.

-O nie! Plastik zniknął. To czary! – wykrzyknęła.

Jajko powoli zaczęło się poruszać w środku, słychać było trzaski, a kawałki skorupy odskakiwały od powierzchni jajka. Słychać było cichutkie popiskiwanie dochodzące ze środka. Nagle przez skorupę przebił się róg, a potem mała, czarna, pokryta dziwnym śluzem smocza główka.

23:33, kaja_w_slubnych_opalach , Smok Dionizy
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 marca 2011

***

-Wstawaj! Spóźnisz się do szkoły. – Matyldę obudził krzyk Kasi dobiegający z sąsiedniego pokoju.- Już jest 8!

-Już idę, zaczekaj.- wymruczała zaspanym głosem Matylda.

-Szybko, bo wyrzucą mnie z pracy! Na stole w kuchni masz zapakowanie  śniadanie.

Parę minut później dziewczyny wychodziły z mieszkania.

-Podprowadzę cię pod przystanek skarbie. O której kończysz lekcje?

-O 14 – powiedziała Matylda

-W takim wypadku będziesz musiała, szkrabie, wrócić sama do domku, dobrze? Dzisiaj znów pracujemy cały dzień.

- Tak jest! Dam sobie radę ze wszystkim.

-A i obiad jest w lodówce. Pani Krysia zaglądnie do Ciebie później, pukałam do niej. Cześć.- dodała już biegiem.

 

 

Kiedy Kasia dotarła do pracy w drzwiach przywitał ją Janek z wesołą nowiną:

-Mr. Szef jest dzisiaj nieźle podenerwowany, mamy się spotkać z nim o 11 w studiu. – powiedział Janek, kiedy Kasia wpadła do pracy.

-Co za miła wiadomość na początek dnia! Musze coś zjeść, masz coś do jedzenia?

-Nie, nawet nerwy mi zżarło.

Przez cały dzień w pracy Kasia miała mnóstwo spraw na głowie: „ Załatw tamto, zrób to ujęcie, popraw ułożenie modela, nie ten kolor!”. Mr. Szef nie odstępował jej ekipy dzisiaj na krok.

-Zapowiada się bardzo długi dzień... – mruknęła do Janka.

14:49, kaja_w_slubnych_opalach , Smok Dionizy
Link Komentarze (1) »

***

W nocy, kiedy już dziewczyny spokojnie spały w swoich łóżkach,  w pokoju Matyldy leżąca spokojnie na biurku dziewczynki  plastikowa skorupa jaja smoczego nieznacznie zaczęła się poruszać, a po kilku chwilach zamieniła się w prawdziwą skorupę.

***

14:47, kaja_w_slubnych_opalach , Smok Dionizy
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 lutego 2011

Kasia wściekła na siebie samą i wszystkich dookoła wyszła z pracy dopiero o 10 wieczorem. Na ulicy złapała taksówkę.

-Do jakiegoś otwartego supermarketu proszę.

O 10 ludzi było niewiele. Przechodziła między półkami z zabawkami, nie wiedząc co wybrać. „Lalki, nie, misie, też nie, książka, nie, o gry planszowe, może to”. Wzięła do ręki grę, jednak zauważyła coś innego. Okrągłe przeźroczyste pudełko, z narysowanym na nim smokiem. Napis na opakowaniu brzmiał:

„Jajo smocze. Dobra zabawa dla ludzi w każdym wieku”.

„Dobry prezent można i zrobić w supermarkecie”- pomyślała. Wzięła włożyła jajko do koszyka i pośpieszyła do działu książek. Z półki wyjęła jedną i szybkim krokiem poszła w kierunku kasy.

 

Kiedy wróciła do domu Matylda, jeszcze nie spała:

-Cześć, nie śpisz? – zapytała  Kasia.

-Nie chcę mi się. – odburknęła.

-Przepraszam, że nie mogliśmy dzisiaj pójść do kina, no i na tort. Ale mam tu coś dla Ciebie. Najlepszy tort w mieście, cały czekoladowy, a tutaj mały upominek. – podała małej torebkę z prezentem.

-Jej a co to? „Jajo smocze” – przeczytała – A to? I wyjęła z pudełka brązowo-złotą książkę, której tytuł brzmiał: „Podręczny poradnik hodowcy smoków”. Żartujesz chyba, kupiłaś mi smoka? Ale jak urośnie to co my z nim zrobimy?

-Zdjęcie, i wstawimy do ramki. – powiedziała Kasia – Zawsze chciałaś mieć jakieś zwierzątko, prawda? – zażartowała.

- Tak, ale myślałam bardziej o jakimś chomiku, śwince morskiej albo no nie wiem, żółwiu!

- Zawsze chciałaś mieć smoka, to też gad, jak żółw.

-Tak, ale ja tylko żartowałam.

-To tylko zabawka skarbie.

-NIE, zobaczysz, to jest PRAWDZIWY smok.- powiedziała Matylda.

Kasia nie podejrzewała, że słowa Matyldy mogą stać się prawdą…

 

 

15:54, kaja_w_slubnych_opalach , Smok Dionizy
Link Komentarze (2) »
czwartek, 03 lutego 2011

Od razu poszła do łazienki, wyjęła komórkę i zadzwoniła do Matyldy:

-Słucham? – odezwała się mała

-Hej, skarbie. Mam dla ciebie zła wiadomość. Niestety, Mr.Szef każe mi siedzieć dłużej w pracy. Nie pójdziemy do kina i nie odbiorę Cię ze szkoły. Ale zjemy najbardziej czekoladowy z czekoladowych tortów! Obiecuję.

-No ty już lepiej nic mi nie obiecuj…- odpowiedział smutny dziecięcy głos w słuchawce.

-Przepraszam Cię. Odbijemy sobie to. Obiecuję.

-Pewnie.

-Ale tak mu nagadałam, że może mnie zwolni w trybie natychmiastowym, wtedy będę szybciej. – zażartowała.

-No…, dobra, kończę, bo przerwa się skończyła, cześć. – I Matylda rozłączyła się.

Dochodziła 19 kiedy w końcu zrobili sobie przerwę. Kasia złapała Martę w korytarzu.

-Marta, nie wiesz gdzie mogę kupić jakiś oryginalny prezent na urodziny dla 10-latki?

-Dzisiaj chcesz kupić?

-Tak.

- oj to trochę za późno się obudziłaś. Teraz to tylko supermarket ci został.

11:41, kaja_w_slubnych_opalach , Smok Dionizy
Link Dodaj komentarz »

Kasia wyszła ze studia. Skierowała się prosto do gabinetu szefa-No chyba jak zażądam wolnego to mi nie odmówi, w tej firmie jest sporo fotografów, którzy mogą mnie dzisiaj zastąpić-myślała.

-Cześć Majka, czy mogę na chwilę wejść porozmawiać z Mr. Szefem? – zapytała sekretarkę.

- Poczekaj, zaraz się zapytam- podniosła słuchawkę telefonu- Panie Katorga, Kasia Koterska, pyta się czy może zająć panu chwilę? Aha, dobrze, przekażę.

-Możesz wejść.

-Dzięki. – Kasia zapukała do drzwi i weszła do gabinetu szefa.

-Dzień dobry. Przepraszam, ale czy mógłby mnie ktoś dzisiaj zastąpić na sesji?

- Pani nazwisko było na fotografiach, które nie podobały się klientowi, więc, nie.

-Ale, dzisiaj naprawdę nie mogę, mam…

-panno Koterska, w tej firmie pracuje sześciu fotografów, jeżeli pani chcę mogę któregoś wezwać na pani miejsce, jednak będzie to równoznaczne z pani dożywotnią nieobecnością w tej firmie. Czy wyraziłem się dość jasno?

-Nie usłyszał pan moich argumentów, jakby pan pozwolił mi dojść do głosu, może zmienił by pan zdanie. Ale to nic, dziękuje za poświęcony mi czas. Do widzenia. – I wyszła nie czekając na odpowiedź szefa. Może nie było to zbyt grzeczne z jej strony, ale ona nigdy za grzeczną nie uchodziła. Lubiła krótko i zwięźle rozwiązywać swoje sprawy. Nie to nie. Ona czołgać się przed szefem nie będzie.

11:39, kaja_w_slubnych_opalach , Smok Dionizy
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
href="http://www.adtaily.pl">Reklama w internecie